Translate

wtorek, 13 stycznia 2015

Najważniejszy jest stół



To jaki ma być wiedziałam od dawna. Jeszcze zanim pomyśleliśmy o domu wiedziałam, że chcę, żeby był duży. Nie tylko długi, ale także szeroki, że siedząc wokół niego zostanie wystarczająco miejsca na środku na przekąski, świeczki, dzbanuszki, wazon z kwiatami, misę z owocami, czego dusza zapragnie.
Taki stół, choć nie aż tak duży, mieliśmy na naszym pierwszym mieszkaniu w kuchnio-jadalni i to przy nim, zamiast w salonie siadali nasi goście. W kolejnym mieszkaniu kuchnia nie pozwoliła na umieszczenie tam stołu - patrząc z tej perspektywy był to niezły patent na zagonienie gości do salonu..
Nowy stół miał być dębowy, olejowany, z białymi nogami. Dębowy i olejowany gdyż chciałam, abyśmy ja i moje dzieci, miały miejsce do "pracy twórczej" nie zważając, że można stół uszkodzić. A jeśli się już uszkodzi to tylko doda mu się urody.

Ponownie kwestia ceny zaważyła na decyzji. Taki stół, jaki sobie wymarzyłam kosztował 2-3 tysiące zł. Zatem zakasałam rękawy ja, zakasał też tato męża - wprawdzie nie stolarz z zawodu, ale z zamiłowania i owszem.
W sklepie stolarskim zamówiłam cztery nogi bukowe - z surowego drewna. Cena jednej nogi to 25 zł. 
Zastanawiałam się  skąd wezmę deski dębowe z sękami - im większymi tym lepiej. Okazało się, że takie deski ma teść właśnie, z powodu sęków odstawione na bok do spalenia. Niezbyt duże wprawdzie - planowałam, że blat będzie wykonany z szerokich dech - ale skoro do spalenia, to nad czym się zastanawiać gdy każdy grosz się liczy. Wymierzyłam jaki największy stół zmieści się w kuchni i blat zaczął powstawać.
Ja tymczasem po dwóch tygodniach oczekiwania dostałam zamówione nogi. Kupiłam Sadolin w kolorze złamanej bieli i wałeczkiem nałożyłam trzy warstwy - po jednej dziennie. Do malowania wgłębień niedostępnych dla wałka miałam pędzelek z gąbki. 
Zamawiając nogi zdałam się na intuicję. Choć słyszałam potem opinię, że lepsze byłyby masywniejsze, ja jestem bardzo zadowolona z efektu. Nie chciałam, żeby stół wyglądał zbyt ciężko, karczemnie, wolałam żeby był elegancki i szykowny, trochę shabby chic. I wydaje mi się, że taki jest.
Po zbiciu blatu pozostało jego wyszlifowanie i pokrycie olejem. Do olejowania blatu włączyła się moja czternastoletnia córka. Olej  pozostał nam po olejowaniu blatów w kuchni więc mogę uznać, że był za free ;) Olejowanie zostało powtórzone kilkakrotnie, żeby dokładnie zaimpregnować drewno. W kuchni jest ono dość mocno narażone na działanie wody i tłuszczu. A dzięki olejowaniu zabezpieczone jest lepiej niż lakierem. Poza tym takie zaolejowane drewno ma wspaniałą barwę i pięknie się starzeje.
 Trochę żałowałam, że deski wybrane przez teścia nie miały jeszcze więcej sęków. Choć z drugiej strony na stole kuchennym roi się od okruszków więc chyba taki najeżony sękami blat, w które okruszki by wpadały, byłby uciążliwy do sprzątania i bez pomocy odkurzacza by się nie obyło.. ? A odkurzanie zdecydowanie nie jest moim ulubionym zajęciem.
Zmontowanie całości to jest nóg, blatu oraz bocznych deseczek z pomocą metalowych kątowników zajął się tato męża. Te boczne deski być może nie są konieczne gdy stół zostaje postawiony w jednym miejscu na stałe. Ale moim zamysłem było, żeby stół można było przenosić do salonu i zestawiać ze stołem tam stojącym. Choć mieści się przy nim swobodnie 8, a z biedą 10 osób, zdarza się, że taka ilość miejsc jest niewystarczająco. Przy większych imprezach stół z kuchni będzie lądował w salonie przy tamtym, a że jest bardzo ciężki, takie deski są wskazane gdyż wzmacniają całą konstrukcję i przy przenoszeniu się nie rozpadnie. Nogi zamocowalismy prawie w samych rogach, żeby maksymalnie wykorzystać przestrzeń na krzesła. 



Chcąc zestawiać ze sobą dwa stoły warto, aby miały taką samą wysokość. Zamawiając nogi do naszego stołu możemy zamówić je w długości, jaka nam odpowiada, a jeśli nie to kupić nieco dłuższe i dociąć we własnym zakresie odcinając naddatek od góry. Zestawione stoły będą wyglądały bardziej elegancko i będą zdecydowanie praktyczniejsze.
U mnie wysokość jest taka sama, za to szerokość różna - stół w salonie jest węższy. Był kupiony kilka lat temu i robiąc obecny stół do kuchni priorytetem dla mnie było, żeby był szeroki i wygodny. W końcu używany jest na co dzień, a imprezy na kilkanaście osób to kilka wieczorów w roku.
Ostatecznie stół wygląda tak, jak sobie wymarzyłam, nie zmieniłabym w nim nic. A zapłaciłam 100 zł za nogi, chyba 30 zł (nie pamiętam dokładnie) za Sadolin. Deski i olej miałam. Do tego sporo pracy, ale to akurat sama przyjemność - i piszę to zupełnie poważnie.

Przy stole zasiadamy codziennie do wspólnych posiłków. Siadam przy nim z maszyną do szycia. Moje dziewczyny lepią przy nim masy solnej. A nasi goście kierują tam swoje kroki i siadają nie pytając czy może jednak w salonie. Siadają na krzesłach również przeze mnie odnowionych - tym razem w stu procentach samodzielnie. I tym razem zakupionych i odnowionych, co ważne dla mnie, za bardzo nieduże pieniądze. Postaram się napisać o nich wkrótce.

11 komentarzy:

  1. Jesteś bardzo zdolną osobą- chylę czoła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miły komentarz :)

      Usuń
  2. same świetne pomysły i wykonanie na blogu!
    Stół to prawie najważniejszy mebel w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) Wokół naszego stołu jest zawsze "rojno i gwarno" więc fajne jest to, że jest taki duży i solidny, a przy okazji cieszy nasze oczy ;)

      Usuń
  3. Ten Twój teść i Ty to niezły duet, jeżeli chodzi o czarowanie mebli, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Już mi chodzi po głowie kolejny projekt do wykonania w duecie ;)

      Usuń
  4. Piękny ten twój stół :) Mogłabyś napisać czym go olejowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Użyłam oleju typu "rustic" duńskiej firmy Junckers. Obawiam się, że nie jest on łatwo dostępny na rynku polskim, jeśli w ogóle, ale w sklepach są inne sprawdzone marki. Ja niestety konkretnej nie polecę bo stosowałam tylko ten. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Piękny stół. Napisałaś " bo zbiciu blatu". Ten blat był zbijany, nie klejony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klejony był:) Założyłam, że tam muszą być kołki drewniane bo sam klej to za mało stąd to sformułowanie. Niestety nie byłam obecna przy wykonaniu blatu i nie wiem tego na pewno, przy najbliższej okazji dopytam się i uzupełnię tę informację. Sama jestem ciekawa:)

      Usuń
  6. Dziękuję :) Czekam zatem na informację :)

    OdpowiedzUsuń