Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schody. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lipca 2015

Wejście do domu - terakotowe płyty imitujące kamień


Obłożenie betonowego podwyższenia przed wejściem do domu, a właściwie znalezienie sposobu czym i jak to zrobić, nastręczyło nam sporo trudności. Powodem był fakt, że zastany podest pod frontowym zadaszeniem został "utopiony" i betonowa powierzchnia nie trzymała poziomu. Z drugiej strony drzwi wejściowe (również zastane) zostały zamontowane zbyt nisko w stosunku do podłogi wewnątrz domu, co zostało skorygowane przez nas poprzez podniesienie framugi. W efekcie drzwi były zbyt wysoko względem powierzchni na zewnątrz.
Wspomniane wady sprawiły, że położenia przed wejściem cienkich płytek klinkierowych wymagałoby dużo zachodu. Potrzebowaliśmy grubszego materiału. Tym razem wykazał się mój mąż, który znalazł ofertę terakotowych płyt tarasowych imitujących kamień o odpowiedniej w naszym przypadku grubości 2,5 cm. Ja w pierwszej chwili byłam sceptyczna. Jednak nie chcąc wykazać się złą wolą pozwoliłam się zawieźć przed sklep z ceramiką budowlaną, gdzie na sporym panelu przymocowane były "eksponaty". I szczęka mi opadła gdy zobaczyłam, jakie cuda można można zrobić. Kamienie ciosane, piaskowiec, trawertyn, drewno.. W weekend wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy 50 km, żeby zobaczyć pełną ofertę wykonawcy. Kolejne pozytywne zaskoczenie było gdy zobaczyliśmy imponującą ekspozycję zrobioną na bazie parku, w którym poukładano kostki i kamienne płyty o różnej kolorystyce, fakturze i gabarytach będące w ofercie firmy. Wszystko klarownie opisane. A jaka zieleń wokół:


Wybraliśmy płyty z serii Romantica. Choć pierwszym pomysłem były płyty z tej serii w kolorze terakoty to ostatecznie zdecydowaliśmy się na kolor "słoneczny brzeg" - pod kolor elewacji domu. Wejście jest od strony północno-wschodniej więc zależało mi na jasnej kolorystyce w tym zacienionym przez większą część dnia miejscu.

Żeby ułożyć płyty należało zdjąć rząd położonej wcześniej kostki brukowej, a następnie skuć beton na tyle, by móc wbić w podłożę płyty, których zadaniem jest stworzenie oporu dla tych płyt, które zostaną położone poziomo. Wbite zostały wąskie płyty prostokątne, na poniższym zdjęciu widać, jak głęboko.

Po położeniu tego swoistego krawężnika kostki brukowe okalające podest wróciły na swoje miejsce, a w przestrzeń pomiędzy wcześniejszą wylewkę a "krawężnik" wlany został beton.


Po zastygnięciu betonu (u nas przerwa trwała kilka dni, głównie z braku czasu wykonawcy) położone zostały płyty. Pomiędzy płyty wsypany został piasek, jeśli się nie sprawdzi będziemy szukać innego rozwiązania.



Jak widać na zdjęciach, dzięki tej operacji płyta przed wejściem do domu została znacznie powiększona i powstał mały tarasik.

Z braku możliwości położenia jak sąsiedzi płytek, zostaliśmy zmuszeni do poszukania alternatywy i wygląda na to, że znaleźliśmy rozwiązanie trwalsze. Czy jest tak rzeczywiście, będziemy mogli stwierdzić za parę lat.
Praca nie jest jeszcze skończona gdyż płyty muszą zostać zaimpregnowane. Musimy z tym zabiegiem poczekać kilka tygodni, gdy na betonie przestaną pojawiać się wapienne wykwity. Gdybyśmy je zaimpregnowali teraz, wapienne plamy byłyby już nie do usunięcia. A tak wykwity zmyję, płyty zaimpregnujemy i podobno mamy nawierzchnię "nie do zdarcia".
Do wykończenia pozostaje także słup przed wejściem. W tym momencie jest on w stanie po wyszlifowaniu i zaimpregnowaniu. Pozostaje osłonięcie drewnem stalowej kotwy u podstawy i pokrycie całości olejem bądź zabejcowanie. 

Nagłowił się mój mąż i zaprzyjaźnieni fachowcy jak wybrnąć z problemu krzywizn i różnic poziomów, ale się udało, problem mamy z głowy. I nawet z sąsiednich domów przychodzą oglądać i podglądać, również wykonawcy :O dlatego wrzucam w internet, może jeszcze ktoś skorzysta ;)
Obecnie wejście prezentuje się tak:

wtorek, 16 czerwca 2015

Białe listwy przypodłogowe



Wysokie białe listwy przypodłogowe to było moje marzenie od kilkunastu lat lat czyli od czasu gdy kupiliśmy swoje pierwsze mieszkanie. Wówczas, jak również przy kolejnym mieszkaniu, nic z tego nie wyszło z uwagi na niemiłosiernie krzywe ściany. Teraz gdy w końcu ściany są proste, marzenie o listwach zrealizowałam. 
Listwy wykonane są z mdf, malowane na biało przez wykonawcę zgodnie z podanym przez nas numerem z palety RAL, takim samym jak w przypadku drzwi wewnętrznych, podstopnic schodowych oraz listew przy schodach.


Na parterze domu listwy są wyższe, ich wysokość wynosi 12 cm, na piętrze 9 cm. Różnica wysokości miała odzwierciedlenie w cenie co w jakiś sposób wpłynęło na decyzję o niższych listwach u góry. Drugim, równie ważnym powodem był fakt, że 9-centymetrowe listwy mieściły się pod kaloryferami na piętrze zamontowanymi niżej nad podłogą, listwy wyższe musielibyśmy w tych miejscach docinać, a tego chcieliśmy uniknąć. Wzór listew na obu poziomach jest taki sam i różnica w ich wysokości w żaden sposób nie rzuca się w oczy. Górne i dolne listwy jednocześnie widać jedynie wówczas, gdy stoi się w połowie schodów:


Montażem listew zajął się mój mąż ze swoim bratem. W celu ich połączenia w narożnikach pokoju docinane były pod kątem 45 st. a następnie przyklejane do ściany.
Praca była czasochłonna, ale dzięki wykonaniu jej we własnym zakresie zaoszczędziliśmy niemało pieniędzy. Niektóre prace w trakcie budowy domu i jego wykończania zlecane profesjonalnym, wydawało się, firmom niejednokrotnie wzbudzały sporo naszych zastrzeżeń. W tym przypadku, choć montaż tego typu listew wykonywany był przez chłopaków po raz pierwszy, wyszło moim zdaniem wszystko tak, jak należy.

Wybór listew był szeroki, ja zdecydowałam się na ten wzór kierując się swoimi upodobaniami oraz tym, by nie było zbyt dużo powierzchni poziomych, na których zbiera się kurz ;)
Przed zakupem listew proponuję zweryfikować grubość opaski drzwiowej, aby nie była ona mniejsza niż grubość listwy - wówczas listwa zamiast "wchodzić" w opaskę, będzie wystawać do przodu, ponad jej poziom. W naszym wypadku grubość listwy wynosi 16 mm, zatem kostka, którą zażyczyliśmy sobie w dolnej części opasek drzwiowych ma grubość 2 cm. Obawiałam się, że cała opaska o grubości 2 cm wyglądałaby mało finezyjnie, a kostka załatwia sprawę będąc przy okazji elementem ozdobnym. 

Pisałam na ten temat również przy okazji posta o drzwiach i opaskach tutaj.
Zapraszam do obejrzenia galerii.








piątek, 23 stycznia 2015

Spiżarnia pod schodami

  
W projekcie domu spiżarni nie było. Za to pod schodami zabiegowymi, naprzeciw wejścia do kuchni, była otwarta wnęka, którą postanowiłam wykorzystać na ten cel.
Poprosiliśmy majstra, żeby postawił kawałek murku z otworem na drzwi i baza pod spiżarnię gotowa była w ciągu jednego dnia. Wprawdzie tym sposobem zmniejszyłam nieco korytarz, jednak bez wielkiego żalu bo bardziej zależało mi na spiżarni niż dodatkowych metrach podłogi do mycia pod schodami

piątek, 16 stycznia 2015

Schody w skandynawskim stylu




Schody, jako że inwestycja to nie lada, były przedmiotem moich długich rozmyślań. Ostatecznie zdecydowałam, że stopnie będą dębowe, szczotkowane i olejowane, z białymi podstopniami i drewnianą, malowaną na biało balustradą oraz dębową poręczą.
Bez podświetlenia.
Zaczęłam szukać  wykonawcy i na tym etapie napotkałam spory problem gdyż stolarze nie bardzo rozumieli o co mi chodzi.
Pierwszy: Chce Pani drewno malować na biało? Toż to profanacja.
Drugi: Białe podstopnie? Zrobimy z płytek ceramicznych. Tak zrobimy, że fug prawie nie będzie widać.
Opcję fug na podstopniach, nawet takich co ich prawie nie widać, odrzuciłam od razu, natomiast same płytki brałam pod uwagę. Okazało się jednak, że przy szerokości stopni na 1m, żeby uniknąć fugowania, będziemy musieli kupić płytki o szerokości 1,2m a te 3-krotnie droższe od płytek szerokich na 90cm. Zostanie też dużo odpadów.
Trzeci: Zrobimy marmurowe, będzie pięknie. Owszem, pięknie, ale za drogo niestety.
Poza tym mój zamysł był, żeby było sielsko anielsko i bardzo zależało mi na drewnie malowanym biało.

Pożaliłam się naszemu stolarzowi od drzwi, że nie mogę znaleźć wykonawcy schodów i ten skierował mnie do firmy oddalonej od naszego miejsca zamieszkania o 40 km. Zadzwoniłam, powiedziałam o co mi chodzi i zostałam poinformowana, że nie ma problemu, takie właśnie robią, jak chcę mogę zobaczyć u klienta. Gdy usłyszałam, że takie robią, że nie wydziwiam, że wiedzą o co mi chodzi to nic nie chciałam oglądać tylko od razu umówiłam się na spotkanie u nas na budowie. Jakby nie było, stolarz był z polecenia. Pan przyjechał, obmierzył, podał termin i cenę, powiedział, że zaliczek nie bierze i pojechał. Po 1,5 m-ca, z tygodniowym obsunięciem, ale na to byłam przygotowana, bo podobno "albo stolarz albo terminowy", przyjechało dwóch pracowników. Pracowali 12 godzin, potem dzień przerwy na wykonanie pozostałych elementów w firmie, kolejny dzień pracy u nas i schody gotowe. Dokładnie takie jak chciałam.




Okazało się, że jeden z panów, którzy u nas wykonywali schody, siedem lat robił schody w Szwecji. Takie właśnie jak u mnie.
Jeszcze przed realizacją, uzgodniłam z naszym wykonawcą, że stopnie i balustradę, łącznie z malowanymi elementami zrobi, tak jak chciałam, dębowe, natomiast podstopnie z płyty mdf uzasadniając, że ten materiał sprawdzi się lepiej w tej roli, a drewno na podstopniach będzie pękać. Już wcześniej szukając w internecie z czego podstopnice można byłoby wykonać, natknęłam się na posta, w którym ktoś pisał, że mdf do tego celu jest ok. Jednak generalnie znalezienie informacji na temat białych podstopnic zarówno w necie, jak też uzyskanie jej od stolarzy było naprawdę trudne i właściwie dopiero podczas rozmowy z naszym wykonawcą uzyskałam potwierdzenie, że się da. Gdybym się nie uparła i nie szukała wykonawcy do skutku, miałabym schody takie jakie oferują okoliczne firmy stolarskie, a nie takie jakie mi się spodobały.