Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2016

Stołek do pianina - metamorfoza starego mebla

 

Jeśli kupowaliście stołek do pianina to wiecie, że koszt takich stołków jest wysoki. Zwłaszcza, gdy właśnie poniosło się koszt zakupu samego pianina i w dodatku nie wiadomo, czy dziecko będzie grało dłużej niż kilka miesięcy.. My pianino kupiliśmy wprawdzie prawie rok temu, dziecko nadal gra, ale temat stołka umarł śmiercią naturalną, gdyż tymczasowa opcja polegająca na dostawianiu krzesła stojącego przy stole obok okazała się trwała. Oczywiście krzesło od stołu to nie jest właściwe rozwiązanie, denerwowało mnie, ale nic z tym nie robiłam. Do czasu, gdy przypadkiem natknęłam się na olx na bukowy stołek obrotowy za 15 zł, w dodatku w naszym mieście więc wystarczyło podjechać i wziąć. 




Rozkręciłam stołek, przeszlifowałam płaskie powierzchnie szlifierką, a pozostałe ręcznie papierem ściernym, by usunąć warstwę starego lakieru i wygładzić drewno. 
Najtrudniejsza do szlifowania była drewniana śruba, zwłaszcza rowki gwintu, ale i je udało się w końcu wyczyścić przy użyciu zrolowanego kawałka papieru ściernego. 

Pozostało malowanie.
Chciałam uzyskać kolor pianina, ewentualnie stojących obok mebli. Niestety nie udało mi się znaleźć bejcy w kolorze obudowy instrumentu, podejmowane próby uzyskania odpowiedniego koloru z gotowych produktów kończyły się porażką i kolejnym szlifowaniem. Dopiero kilkukrotne nałożenie bejcy w kolorze ciemnego brązu, a na to warstwy bejcy w kolorze ciemny dąb pozwoliło uzyskać kolor, który mi spasował. 

Po wyschnięciu całość zawoskowałam dwukrotnie i wypolerowałam.





Pamiętajcie, że przed bejcowaniem lakier musi być zdjęty bardzo dokładnie,  w przeciwnym razie miejsca z resztkami lakieru pozostaną niezabejcowane i Wasza dotychczasowa praca na nic.



Po podklejeniu nóg filcem, by stołek nie niszczył podłogi, wystarczyło na wierzchu położyć zakupione w Jysk'u futrzane siedzisko i stołek do pianina gotowy:



niedziela, 6 marca 2016

Duże lustro w drewnianej ramie - DIY




Wielkie, rustykalne lustro marzyło mi się od dawna, niestety ceny skutecznie zniechęcały do zakupu. W tej sytuacji postanowiłam lustro zrobić sama.

Gotowi? To zaczynamy:
Zaopatrujemy się w deski. W moim przypadku były to trzy deski o długości 1,80 m, szerokości 13 cm i grubości 3 cm.
Deski ustawiłam tam gdzie finalnie miało znaleźć się lustro by zdecydować o dokładnych wymiarach. Z pewnością prościej byłoby określić to wcześniej i od stolarza przywieźć deski już przycięte na wymiar. Ja jednak miałam problem z podjęciem decyzji i obrałam taką drogę. 



Przy okazji przetestowałam otrzymaną pod choinkę od męża wyrzynarkę:)
Po docięciu desek na odpowiednią długość, wyrównałam ich końce przy pomocy szlifierki. 


Kolejny etap - "destrukcja". Niszczę deski by dodać im charakteru. Oto moje narzędzia:

1. łańcuch - z braku profesjonalnego wykorzystałam kawałek łańcucha od żyrandola, który kiedyś został skrócony;
2. szczotka druciana.

Podczas uderzania złożonym na pół łańcuchem w ranty oraz powierzchnię deski konieczne są rękawiczki - odbijający się od deski łańcuch uderza w dłonie. Mało przyjemna część pracy, ale łańcuch dość skutecznie zniszczy naszą deskę. 
Drucianą szczotką "wyciągamy" słoje do wierzchu. Żeby uzyskać widoczny i wyczuwalny pod dłonią efekt należy wielokrotnie przejechać szczotką wzdłuż tego samego słoja. Szczotką niwelujemy też zadziory na ratach powstałe podczas uderzania łańcuchem.

Po odpyleniu pokryłam deskę dwukrotnie bejcą w kolorze ciemny dąb, a następnie - po wyschnięciu bejcy - zawoskowałam.



Niestety dołożyłam sobie pracy gdyż wosk wszedł w pomiędzy słoje (widoczne na zdjęciu białe linie) i musiałam sporo czasu poświęcić na jego wtarcie.

W międzyczasie zdjęłam dokładne wymiary: 
- po zewnętrznym obrysie ramy, żeby zamówić sklejkę.
- wewnętrznych krawędzi ramy, żeby zamówić lustro.

Gdy wszystkie elementy już miałam, ułożyłam lustro i ramę na sklejce, żeby sprawdzić czy wszystko pasuje, po czym ramę odsunęłam, obrysowałam lustro na sklejce i również odłożyłam na bok. 
Nałożyłam silikon na sklejkę tam, gdzie miało znaleźć się lustro. Silikon nakładałam punktowo, gdyż zbyt duża jego ilość mogłaby wypaczyć sklejkę. Przyłożyłam lustro w zaznaczonym miejscu, a na tafli ułożyłam książki.  
Z przyklejeniem ramy wstrzymałam się dobę, żeby na czas schnięcia zapewnić silikonowi dopływ powietrza.


Po 24 godzinach przykleiłam ramę do sklejki przy pomocy kleju do drewna. 

Po upływie kolejnej doby zabejcowałam obrzeża sklejki na ten sam kolor co rama.

Mój mąż przymocował uchwyty i zawiesił lustro na ścianie.


Moim zamysłem było postawienie lustra na podłodze, o tak:




Jednak zrezygnowałam z tego pomysłu z powodów czysto praktycznych - manewrowanie mopem wokół lustra byłoby uciążliwe. A jak wiadomo, w takich zakamarkach kurz zbiera się najszybciej. Na szczęście dobierając wymiar lustra kierowałam się tym, bym mogła zarówno je postawić na podłodze, jak i powiesić na ścianie więc ta zmiana nie wprowadziła perturbacji;)




Lustro poza dekoracyjną ma pełnić rolę użytkową - i to nie byle jaką. Mianowicie ma przeistaczać salon w salę baletową dla naszej młodszej, roztańczonej córeczki :)



Takie lub podobne lustro można już zamawiać w mojej pracowni. Zapraszam na stronę Dekoforma (www.dekoforma.pl).

wtorek, 16 czerwca 2015

Białe listwy przypodłogowe



Wysokie białe listwy przypodłogowe to było moje marzenie od kilkunastu lat lat czyli od czasu gdy kupiliśmy swoje pierwsze mieszkanie. Wówczas, jak również przy kolejnym mieszkaniu, nic z tego nie wyszło z uwagi na niemiłosiernie krzywe ściany. Teraz gdy w końcu ściany są proste, marzenie o listwach zrealizowałam. 
Listwy wykonane są z mdf, malowane na biało przez wykonawcę zgodnie z podanym przez nas numerem z palety RAL, takim samym jak w przypadku drzwi wewnętrznych, podstopnic schodowych oraz listew przy schodach.


Na parterze domu listwy są wyższe, ich wysokość wynosi 12 cm, na piętrze 9 cm. Różnica wysokości miała odzwierciedlenie w cenie co w jakiś sposób wpłynęło na decyzję o niższych listwach u góry. Drugim, równie ważnym powodem był fakt, że 9-centymetrowe listwy mieściły się pod kaloryferami na piętrze zamontowanymi niżej nad podłogą, listwy wyższe musielibyśmy w tych miejscach docinać, a tego chcieliśmy uniknąć. Wzór listew na obu poziomach jest taki sam i różnica w ich wysokości w żaden sposób nie rzuca się w oczy. Górne i dolne listwy jednocześnie widać jedynie wówczas, gdy stoi się w połowie schodów:


Montażem listew zajął się mój mąż ze swoim bratem. W celu ich połączenia w narożnikach pokoju docinane były pod kątem 45 st. a następnie przyklejane do ściany.
Praca była czasochłonna, ale dzięki wykonaniu jej we własnym zakresie zaoszczędziliśmy niemało pieniędzy. Niektóre prace w trakcie budowy domu i jego wykończania zlecane profesjonalnym, wydawało się, firmom niejednokrotnie wzbudzały sporo naszych zastrzeżeń. W tym przypadku, choć montaż tego typu listew wykonywany był przez chłopaków po raz pierwszy, wyszło moim zdaniem wszystko tak, jak należy.

Wybór listew był szeroki, ja zdecydowałam się na ten wzór kierując się swoimi upodobaniami oraz tym, by nie było zbyt dużo powierzchni poziomych, na których zbiera się kurz ;)
Przed zakupem listew proponuję zweryfikować grubość opaski drzwiowej, aby nie była ona mniejsza niż grubość listwy - wówczas listwa zamiast "wchodzić" w opaskę, będzie wystawać do przodu, ponad jej poziom. W naszym wypadku grubość listwy wynosi 16 mm, zatem kostka, którą zażyczyliśmy sobie w dolnej części opasek drzwiowych ma grubość 2 cm. Obawiałam się, że cała opaska o grubości 2 cm wyglądałaby mało finezyjnie, a kostka załatwia sprawę będąc przy okazji elementem ozdobnym. 

Pisałam na ten temat również przy okazji posta o drzwiach i opaskach tutaj.
Zapraszam do obejrzenia galerii.








piątek, 24 kwietnia 2015

Ocieplamy salon: kot


Ostatnio pokazywałam nasz salon urządzony meblami zabranymi z mieszkania. Teraz muszę wprowadzać pomiędzy te meble dodatki, które ocieplą to surowe jeszcze pomieszczenie, a dodatkowo nawiążą do pozostałej, jasnej części domu.
Na dobry początek zmian pokażę co pojawiło się w naszym salonie za sprawą gości, którzy odwiedzili nas w ubiegłą sobotę. Kto zagląda na instagram już wie ;) 
Mianowicie dostaliśmy w prezencie strażnika domostwa w postaci przecudnej urody kota wykonanego z drewna. Goście wykazali się szóstym zmysłem dokonując tego wyboru. 




Kot już zamieszkał w naszym salonie i jest jednym z jaśniejszych jego punktów.

Znalazłam też wreszcie lampy sufitowe do pokoju. Są niestety drogie bo cena jednej to 599 zł, a ja potrzebuję dwie (do części jadalnianej i wypoczynkowej), zatem na razie będę do nich wzdychać. 
Lampa, którą wynalazłam to Isabelle z Light&Living i wygląda tak:



Nie widziałam jej na żywo, nie mogę też znaleźć sensownej aranżacji. Jeśli ktoś ma taką lampę i zamieszczał na blogu zdjęcia już zawieszonej, będę wdzięczna za podesłanie linka, żebym mogła sobie obejrzeć.
Pozdrawiam!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Meble szyte na miarę.. poprzedniego mieszkania

Dzisiaj pokażę meble przeniesione do pokoju dziennego w obecnym domu z poprzedniego mieszkania.
Ponieważ mieszkanie nie było wielkie, zaprojektowałam je głębokie, aby maksymalnie wykorzystać miejsce w naszym dużym pokoju, który pełnił również rolę sypialni. Każdy centymetr dodatkowej powierzchni był na wagę złota. Ale że życie bywa przewrotne, niedługo potem, znienacka, kupiliśmy dom.
Zaczęłam planować i wymarzyłam sobie salon w stylu francuskim.. Ciemne, nowoczesne w formie meble w kolorze limba czekoladowa, które genialnie sprawdzały się w mieszkaniu, nijak miały się do moich planów i chętnie bym się ich pozbyła.. Jednak mój zazwyczaj ugodowy mąż tym razem się postawił i powiedział, że meble jako że prawie nowe, zabieramy ze sobą. Podobnie kilkuletnią czerwoną sofę, nadal w świetnym stanie oraz stół i krzesła. Próby buntu na nic się zdały więc nie pozostało mi nic innego jak się dostosować. Cóż,  powalczę dodatkami..
Salon składa się z części jadalnianej (przy kuchni), część wypoczynkowa jest po stronie przeciwnej. Umowną granicę pomiędzy nimi stanowi biegnące centralnie przejście z przedpokoju na taras (wzdłuż tylnej ściany sofy).

Stół stojący w części jadalnianej mieści sześć do ośmiu osób. Mnie marzy się większy.. 

Głęboką witrynę zagospodarowałam teraz porcelaną, która przez piętnaście lat od naszego ślubu wyjmowana była dwa razy w roku na specjalne okazje. Nasza ślubna zastawa stołowa wreszcie widzi światło dzienne na co dzień. Poniżej porcelany jest barek z wysuwaną półką zaprojektowany przeze mnie dla mojego męża choć moje wina też tam stoją. I leżą ;)


Regał na książki, ustawiony pomiędzy wyjściem na taras a prawymi oknami, nie zmienił zastosowania, zwłaszcza, że szyty był na miarę naszych książek. Wszystkie odległości pomiędzy półkami zostały swego czasu ściśle określone i tym sposobem nasze książki pasują jak ulał.

Kolejny regał z półkami i szufladami, bliźniaczy w wymiarach zewnętrznych do witryny, obecnie jest zdecydowanie za głęboki, ale wykorzystałam to chowając z tyłu mniej lubiane książki. Stoją też na nim filigranowe filiżanki czekające, aż znajdę im bardziej adekwatne miejsce. Nie mam jeszcze gdzie ich postawić, ale są tak piękne, że je wyjęłam i cieszą oko. Za to przepastne szuflady na obrusy są idealne.

Stojąca nieopodal kominka szafka pod telewizor to kolejny element układanki zaprojektowany pod wymiar poprzedniego pokoju, w której również miało zmieścić się wiele rzeczy. I się mieści.

I to by było na tyle z serii "limba czekoladowa" ;) 
Aa, byłabym zapomniała.. Przeniosłam również stare firanki (jak widać obecnie przywąskie i przykrótkie), zmienione zostaną po skończeniu elewacji.
I jeszcze kolejne marzenie (zdjęcie poniżej): za stołem przy ścianie, pomiędzy szafką z porcelaną a kuchnią stanie pianino :) Pozdrawiam!

Kto wytrwał do końca mojego wpisu-tasiemca - chapeau bas!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Kosze wiklinowe w domu


Przed przeprowadzką właściwie nie używałam koszy wiklinowych, z trawy morskiej i z podobnych, naturalnych materiałów, w każdym razie nie tak namiętnie. Kilka miesięcy temu odkryłam ich urok, jak i praktyczną stronę posiadania. Teraz mam je właściwie wszędzie i cały czas czuję niedosyt więc kupuję kolejne. Poniżej znajdziecie przegląd. Część z nich pojawiała się już w poprzednich postach przy okazji innych tematów, część pokazuję po raz pierwszy.

Łazienka: kosze na kosmetyki i akcesoria pod umywalką



Pralnia: kosze na bieliznę do prania



Garderoba: kosz na ubrania do prasowania

Salon: kosz na drewno


i koszyk na gadżety do tv

Wiatrołap: kosz na parasole



Kosz na drobiazgi na biurku córki z uszytą przeze mnie wyściółką pod kolor tapicerki krzesła:



Sypialnia: kosz na czasopisma wnętrzarskie, zazwyczaj pełny, obecnie czasopisma są u znajomych poszukujących inspiracji do swojego domu. Jest to kosz z serii co ten na drewno do kominka, tylko zdecydowanie mniejszy.



 Poza tym osłonki na doniczki, koszyki na rękawiczki, czapki na dnie szafy z kurtkami i płaszczami itp.. itd. Sposobów wykorzystania koszy jest mnóstwo, ja pokazałam zaledwie ułamek. Jak tempo obrastania w kosze u mnie nie spadnie to za jakiś czas pokuszę się o kolejny post na temat ;) Pozdrawiam!