Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzwi. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 sierpnia 2015

Dylematy przy projektowaniu zabudowy kuchennej

We wcześniejszym poście TUTAJ opisałam naszą zabudowę kuchenną Metod "na wymiar". Poza kwestiami związanymi z dopasowaniem mebli z IKEA do niestandardowych wymiarów naszej kuchni pojawiały się też inne dylematy. Poniżej przedstawiam kilka z nich oraz swoje spostrzeżenia i zastosowane rozwiązania.


Najważniejszą i chyba najtrudniejszą do rozstrzygnięcia kwestią był kształt zabudowy.Choć kuchnię mamy wąską i długą to ciąg przy jednej ścianie odrzuciłam od razu - lubię mieć wszystko pod ręką. 
Ponieważ oryginalnie wejście do kuchni było bliżej okna, automatycznie nasuwała się koncepcja, aby meble postawić na planie litery "L". U nas byłby to ciąg szafek pod oknem i przy ścianie po prawej stronie na powyższym zdjęciu. Obawiałam się jednak, że przy "L-ce" będę miała zbyt mało szafek i blatów do dyspozycji. Odrzuciłam również dwa ciągi szafek stojące naprzeciw siebie, gdyż wykluczałoby to umiejscowienie zlewozmywaka pod oknem, które jest na węższej ścianie. A zlew pod oknem, jak pisałam ostatnio, był punktem wyjścia całego projektu :)
Ostatecznie zdecydowałam się na zabudowę w formie litery "U". Zastanawiałam się, czy przy tak wąskiej kuchni jak nasza nie będzie ciasno pomiędzy przeciwległymi ciągami szafek. Jak czytałam, 120 cm odstępu to minimum w tym miejscu, u nas zostawało 10 cm mniej. Na szczęście w praktyce okazało się, że szerokość 110 cm jest wystarczająca, swobodnie mogą korzystać z tej części kuchni dwie osoby równocześnie.

Aby postawić zabudowę w wybranym kształcie musieliśmy przesunąć wejście do kuchni i oddalić je od okna, a przy okazji poszerzyliśmy je do 1 m. Dzięki temu znalazło się ono naprzeciw schodów prowadzących z piętra zamiast jak wcześniej naprzeciw łazienki oraz jest bliżej zlokalizowanej pod schodami spiżarni. Poszerzenie wejścia do 1 m czyli szerokości schodów zdaje egzamin - jest przestrzenniej, a rankiem zaspani domownicy staczają się z piętra do kuchni niemalże po omacku ;)

Jako bonus zyskałam w przedpokoju miejsce na szafę na odzież wierzchnią - wcześniej wolna ściana była od strony salonu, teraz jest od strony wiatrołapu, który dzięki temu mógł pozostać niezabudowany szafą wnękową.

Kolejną kwestią budzącą moje wątpliwości była wysokość dolnych szafek, a tym samym poziom blatów gdyż ikeowskie szafki kuchenne są wyższe niż standardowo stosowane u nas. Wątpliwości spóźnione ponieważ przekonałam się o tym, jakie są wysokie gdy postawiliśmy pierwsze szafki na swoim miejscu w kuchni. Staram się być skrupulatna, ale ten temat umknął mi zupełnie..
Tym samym w naszej kuchni blat jest na poziomie 93 cm. Ja mam 160 cm i obawiałam się, że będzie zbyt wysoko. Przewertowałam kilka forów w poszukiwaniu informacji na ten temat i jak to zwykle bywa, zdania były podzielone. W praktyce okazało się jednak, że moje obawy były nieuzasadnione, szybko przyzwyczaiłam się do nowej wysokości blatów i po kilku miesiącach stwierdzam, że ma to sens - mój kręgosłup jest zadowolony :) O ile jednak do codziennego korzystania wysokość blatów jest komfortowa, to do wyrabiania ciasta jest za wysoko i wówczas przenoszę się na niższy stół kuchenny, który na szczęście został pomyślany tak, aby mógł służyć jako dodatkowy solidny blat roboczy.
Z uwagi na wysokie dolne szafki, przy zachowaniu ergonomicznej odległości pomiędzy blatem, a górnymi szafkami, te górne musiały zawisnąć wyżej niż standardowo i przy moim wzroście sięgnięcie na wyższe półki jest niemożliwe. Tutaj nieoceniony jest stołeczek ;) 

Kolejnym dylematem była wysokość zabudowy tj. czy zabudować kuchnię "pod sufit" - mogłabym w ten sposób zyskać więcej miejsca, uniknąć uciążliwego sprzątania góry szafek i schować rurę od wyciągu. Jednak zrezygnowałam z tego pomysłu gdyż nie chciałam zwężać optycznie kuchni. Z szafek pod sufitem i tak byłoby ciężko korzystać, a listwy wieńczące szafki skutecznie ukryły rurę, która teraz zupełnie nie rzuca się w oczy. Pozostaje kwestia czyszczenia wierzchu szafek, ale na szczęście przy indukcji powierzchnie nie zatłuszczają się tak bardzo jak przy kuchence gazowej. 

Podejmując tę decyzję miałam na uwadze, że mam długi ciąg szafek oraz spiżarkę, w przeciwnym razie zdecydowałabym się na zabudowę do sufitu.
Kolejną kwestią, nad którą się zastanawialiśmy to zabudowana lodówka obok piekarnika. I tutaj na forach zdania były podzielone. Ponieważ takie rozwiązanie pasowało mi idealnie,a producent sprzętów je dopuszczał, zdecydowaliśmy się na nie. Jak dotąd z lodówką nic złego się nie dzieje choć z piekarnika korzystam regularnie.

Bardzo istotna jest kolejność sprzętów AGD. Ja trochę naciągałam zasady choć ostatecznie wyszło wygodnie - z lodówki wyciągam składniki na blat po przeciwnej stronie (wystarczy obrócić się na pięcie;), gdzie jest krajalnica, chlebak i sporo wolnego miejsca do przygotowania posiłku. W dalszej kolejności jest zlewozmywak, w którym myjemy mięso, warzywa itp., dalej blat do krojenia oraz płyta kuchenna i piekarnik, oddzielone krótkim blatem. I znowu lodówka. Przy lodówce, ale nieco na uboczu jest stół, przy którym jemy posiłki. 

Pamiętajcie, że zmywarka powinna być bezpośrednio przy zlewozmywaku, a lodówka niech otwiera się na blat roboczy zamiast na jadalnię lub np. salon, jeśli kuchnia jest otwarta. 
Stawiając zlewozmywak pod oknem upewnijcie się, że po zamontowaniu wylewki okno się otworzy. Jeśli nie, to nie zarzucajcie pomysłu, dostępne są baterie z uchylną wylewką. Uwaga: na drodze okna może stać nie tylko wylewka, ale również dźwignia. Tak było u nas, ale dźwignia umiejscowiona z przodu wylewki załatwiła sprawę:

Pewnie zauważyliście brak przeszklonych szafek. W moim projekcie były obecne prawie do momentu zakupu, ale w ostatniej chwili górę wzięła praktyczna strona mojej natury. Cóż, na razie mam więcej do schowania niż eksponowania, jak tylko to się zmieni to wymienię drzwiczki na przeszklone :) 

Tematów, z którymi musieliśmy się zmierzyć  było rzecz jasna więcej, ale myślę, że te najważniejsze w naszych oczach, przytoczyłam. W każdym budzącym nasze wątpliwości przypadku rozważaliśmy "za" i "przeciw" i staraliśmy się wybrać tę opcję, w której przeważały plusy. Nie łudzę się jednak, że nasze decyzje były w pełni obiektywne. Niejednokrotnie trzeba było wybrać pomiędzy stroną praktyczną, a estetyczną - a co ma priorytet to już rzecz indywidualna ;)

wtorek, 16 czerwca 2015

Białe listwy przypodłogowe



Wysokie białe listwy przypodłogowe to było moje marzenie od kilkunastu lat lat czyli od czasu gdy kupiliśmy swoje pierwsze mieszkanie. Wówczas, jak również przy kolejnym mieszkaniu, nic z tego nie wyszło z uwagi na niemiłosiernie krzywe ściany. Teraz gdy w końcu ściany są proste, marzenie o listwach zrealizowałam. 
Listwy wykonane są z mdf, malowane na biało przez wykonawcę zgodnie z podanym przez nas numerem z palety RAL, takim samym jak w przypadku drzwi wewnętrznych, podstopnic schodowych oraz listew przy schodach.


Na parterze domu listwy są wyższe, ich wysokość wynosi 12 cm, na piętrze 9 cm. Różnica wysokości miała odzwierciedlenie w cenie co w jakiś sposób wpłynęło na decyzję o niższych listwach u góry. Drugim, równie ważnym powodem był fakt, że 9-centymetrowe listwy mieściły się pod kaloryferami na piętrze zamontowanymi niżej nad podłogą, listwy wyższe musielibyśmy w tych miejscach docinać, a tego chcieliśmy uniknąć. Wzór listew na obu poziomach jest taki sam i różnica w ich wysokości w żaden sposób nie rzuca się w oczy. Górne i dolne listwy jednocześnie widać jedynie wówczas, gdy stoi się w połowie schodów:


Montażem listew zajął się mój mąż ze swoim bratem. W celu ich połączenia w narożnikach pokoju docinane były pod kątem 45 st. a następnie przyklejane do ściany.
Praca była czasochłonna, ale dzięki wykonaniu jej we własnym zakresie zaoszczędziliśmy niemało pieniędzy. Niektóre prace w trakcie budowy domu i jego wykończania zlecane profesjonalnym, wydawało się, firmom niejednokrotnie wzbudzały sporo naszych zastrzeżeń. W tym przypadku, choć montaż tego typu listew wykonywany był przez chłopaków po raz pierwszy, wyszło moim zdaniem wszystko tak, jak należy.

Wybór listew był szeroki, ja zdecydowałam się na ten wzór kierując się swoimi upodobaniami oraz tym, by nie było zbyt dużo powierzchni poziomych, na których zbiera się kurz ;)
Przed zakupem listew proponuję zweryfikować grubość opaski drzwiowej, aby nie była ona mniejsza niż grubość listwy - wówczas listwa zamiast "wchodzić" w opaskę, będzie wystawać do przodu, ponad jej poziom. W naszym wypadku grubość listwy wynosi 16 mm, zatem kostka, którą zażyczyliśmy sobie w dolnej części opasek drzwiowych ma grubość 2 cm. Obawiałam się, że cała opaska o grubości 2 cm wyglądałaby mało finezyjnie, a kostka załatwia sprawę będąc przy okazji elementem ozdobnym. 

Pisałam na ten temat również przy okazji posta o drzwiach i opaskach tutaj.
Zapraszam do obejrzenia galerii.








środa, 29 kwietnia 2015

Garderoba - moje spełnione marzenie

Garderoba to był jeden z tych punktów, które w nowym domu musiały być zrealizowane. Biorąc pod uwagę, że w naszej czteroosobowej rodzinie trzy osoby są kobietami, to cóż się dziwić. Fakt posiadania garderoby był tak istotny i ekscytujący, że pierwszym meblem kupionym do domu, jeszcze na etapie robienia wylewek i tynków była toaletka. Historie zakupu i mojej renowacji tego mebla z historią znajdziecie tutaj: http://jagabunia.blogspot.com/2015/02/moja-psycha-ze-sowackiego.html
Pomieszczenie jest dosyć duże, zbliżone do kwadratu i dzięki temu ustawne. Drzwi otwierają się do zewnątrz i teraz z perspektywy czasu ogromnie się cieszę, że uparłam się przy tym rozwiązaniu, choć wymagało to założenia chowanych zawiasów (pisałam na ten temat w poście dot. drzwi). Decyzja ta była podyktowana wówczas moją koncepcją postawienia pufa na środku. Teraz stoi tam wprawdzie deska do prasowania, ale tym bardziej powierzchnia jest potrzebna.
Podłoga wyłożona została grubą gąbką, położoną bezpośrednio na wylewce, oraz wykładziną (obie rzeczy kupione w Komforcie). Gąbka sprawdza się rewelacyjnie! Pod stopami jest bardzo miękko, stopy się w nią zapadają, i ciepło. Serdecznie polecam takie rozwiązanie.



Wyposażenie garderoby to system Algot z IKEA. Początkowo kupiłam część gdyż nie wiedziałam ile koszy, półek czy wieszaków będzie mi potrzebnych, z czasem dokupywałam kolejne.
Na środku stoi wspomniana psycha ze Słowackiego, w lustrach której można obejrzeć dokładnie całą sylwetkę. Nad toaletką wisi półka ze starego pokoju córki, która wymiarowo i kolorystycznie wpisała się idealnie. 
Na suficie miał zawisnąć żyrandol z kryształkami, który odbijałby się w lustrach, niestety zdecydowaliśmy, że będzie tutaj wejście na strych. Opuszczane schody zahaczałyby o wiszącą lampę więc ostatecznie jest plafon.
Z garderoby korzystam głównie ja z mężem, gdyż dziewczynki mają szafy w swoich pokojach i na razie im to wystarcza. Tutaj trzymają właściwie tylko buty, a zimą płaszcze i kurtki.
W sklepie JYSK kupiłam szafę płócienną (akurat jest promocja i za gabarytowo największą, z drążkiem na wieszaki i półkami, zapłaciłam 75 zł) i postawiłam ją na strychu. Wylądowały w niej nasze zimowe ubrania, przede wszystkim te, które nie powinny być złożone w pudłach. Na strych wyniosłam też zimowe buty, ubrania narciarskie. Dzięki temu w garderobie zrobiłam miejsce na letnie ciuchy i wszystkie basenowe i wakacyjne akcesoria, nie zagracając jej przy okazji zmiany pór roku.
I choć kiełkują mi w głowie pewne pomysły na zmiany, obecnie to pomieszczenie wygląda tak:






wtorek, 7 kwietnia 2015

Drzwi wewnętrzne i opaski drzwiowe


Dzisiaj o drzwiach czyli będzie na temat, który długo spędzał mi sen z powiek. Bardzo zależało mi, żeby baza w domu tj. podłogi i drzwi były wykonane z naturalnych materiałów, a drzwi dodatkowo koniecznie musiały być białe. Białe ponieważ finalnie chciałam uzyskać jasne wnętrze.
Przeszukując sklepy nie dało się nie zwrócić uwagi na różnicę w cenie pomiędzy tymi z płyty, a drewnianymi. Była ogromna.. Już praktycznie zdecydowaliśmy się na model w ramie drewnianej, a w jego środkowej części wypełnione płytą - jako kompromis pomiędzy oczekiwaniami a ceną, gdy znajomy polecił na firmę stolarską z okolicy wykonującą drewniane drzwi na rynek szwedzki. Okazało się, że cena nie będzie odbiegać od ceny wcześniej wybranych drzwi sklepowych. Pokazałam stolarzowi o jakie drzwi i opaski mi chodzi, przyjechał, obmierzył, wziął zaliczkę..  i tutaj powinnam napisać, że dalej poszło już gładko.. Ale nie. Mówi się, że "albo stolarz, albo terminowy" i u nas sprawdziło się to w stu procentach. Nie zliczę telefonów do wykonawcy przypominających o naszym istnieniu. 
W promocji otrzymaliśmy chowane zawiasy do drzwi wejściowych do garderoby zamiast zwykłych dzięki czemu drzwi są bezprzylgowe, czyli stanowią jednolitą płaszczyznę z ościeżnicą. Chciałam, żeby te drzwi otwierały się do zewnątrz (przeciwnie niż pozostałe drzwi na piętrze) i nie przeszkadzały w garderobie. Jednak wówczas zawiasy byłyby widoczne od strony przedpokoju, a zrobione tym sposobem są schowane.
Różnicę widać na poniższych zdjęciach.
Jest tak:

W przypadku zwykłych zawiasów od strony przedpokoju wyglądałoby to tak (lub drzwi musiałyby otwierać się do wewnątrz):

Nie dramat, ale skoro można wybrać;) 
Chowane zawiasy wyglądają tak:
Na dole opasek są kostki, dzięki którym listwy przypodłogowe można ładnie dopasować. Standardowo listwy przypodłogowe są grubsze od listew, z których wykonywane są opaski drzwiowe. W efekcie listwy wystawałyby poza obrys opasek co wyglądałoby nieestetycznie. Kostki są grubsze od opasek i rozwiązują ten problem, a przy okazji pełnią rolę ozdobną.


W większości pomieszczeń zdecydowaliśmy się na drzwi pełne, tylko w sypialni naszej i córek są szyby. Chodziło nam przede wszystkim o doświetlenie przedpokoju u góry, gdyż światło wpadające z pokojów jest tam jedynym źródłem naturalnego światła. Szyby są na tyle nieprzejrzyste, że dziewczynki mogą czuć się swobodnie gdy są u nich znajomi (póki co starsza córka), ale też widzimy czy światło jest zgaszone gdy pora pójść spać ;)

W dolnej części drzwi łazienkowych, zamiast standardowo kiedyś robionych otworów wywietrznikowych, poprosiliśmy o wykonanie podcięcia:

Ostatnim krokiem był wybór klamek. Trwało to długo bo oferta ogromna, a mnie jak zazwyczaj coś nie pasowało - to szyld zbyt banalny lub zbyt zdobny, to kształt klamki nie taki, śruby mocujące nieładne... Ostatecznie zdecydowałam się na klamki łyżeczki, z lekko zdobionym szyldem, w kolorze chrom satyna.
Decydując o kształcie opasek drzwiowych starałam się wybrać takie, które nie będą "gryzły się" z listwami przypodłogowymi, zarówno w formie, jak i kolorze. Podając wykonawcom kolor podajcie im koniecznie nie tylko jego nazwę, ale też numer np. z palety RAL, jeśli chcecie aby kolor drzwi, listew czy podstopnic na schodach był taki sam, a każda z tych rzeczy wykonywana jest przez różne firmy. Odcieni każdej z barw, również bieli jest wiele, a zestawione obok siebie niekoniecznie muszą wyglądać dobrze.
Ostatecznie, jak widać na zdjęciach drzwi są. Dokładnie takie jak chciałam.