Translate

czwartek, 31 marca 2016

Drewniana osłona plastikowej doniczki - DIY


Po ostatnich projektach została mi ostatnia, wybrakowana paleta i dwie luźne deski, również z palety. Z tych resztek postanowiłam zrobić osłonkę na długą doniczkę stojącą na zewnętrznym parapecie przed oknem kuchennym, przy wejściu do domu.  



Długie deski przeznaczyłam na wykonanie przodu, deski na boki zostały pozyskane z palety. Szlifierką oczyściłam drewno i wygładziłam mocno chropowate powierzchnie:

Wyrzynarką docięłam drewniane elementy na odpowiednią długość i szerokość:

Całość zabejcowałam na kolor dębowy:

Po wyschnięciu bejcy wtarłam gąbką nieco białej emalii akrylowej, a gdy z kolei wyschła farba zawoskowałam wszystkie powierzchnie: 

Metalowymi kątownikami, przy pomocy wkrętarki miałam spiąć deski w całość: 

.. ale przyłożyłam je na próbę na zewnątrz do doniczki i okazało się, że piękny srebrzysto-biały kolor nijak ma się do mojego przedogródka. Nie wiem co ja sobie myślałam malując akurat tak.
Zeszlifowałam zatem wosk i farbę, pomalowałam wszystko jeden raz lakierobejcą w kolorze jasnego dębu i zmontowałam:

Moja osłonka nie mogła mieć tylnej ścianki z uwagi na niewystarczająco głęboki parapet. W tej sytuacji zrezygnowałam też z dna, podstawka wystarczy, a ja miałam nieco mniej pracy. 

Nie jest to projekt najwyższych lotów, ale po serii ostatnich przeróbek i renowacji chwilowo mam szczerze dosyć szlifowania i malowania w garażu bez okien. Liczę na to, że pogodna aura pozwoli wejść do ogródka, dotlenić organizm i odzyskać w słońcu wigor by jesienią z zapałem powrócić do prac stolarskich.






czwartek, 24 marca 2016

Podwyższone rabaty. Grządki w skrzyniach i paletach.


Zachęcona ubiegłorocznym powodzeniem w uprawie ziół i warzyw na tarasie w skrzynkach po jabłkach, w tym roku postanowiłam powiększyć obszar działania. Ogródek za naszym domem w zabudowie szeregowej jest niewielki więc postanowiłam stworzyć podwyższone rabaty, które poza swoją podstawową rolą będą pełnić również funkcję ozdobną.
Na dobry początek powstała rama, która zostanie postawiona na gliniastej u nas glebie i wypełniona zakupioną w sklepie ogrodniczym ziemią do uprawy warzyw. 

Elementy konstrukcji:
Deska o wymiarach 140x30 cm - 2 szt.
Deska o wymiarach 84x30 cm - 2 szt.
Kantówki  dłg. 30 cm- 4 szt.
Jedna deska poprzeczna wzmacniająca konstrukcję
Deski im grubsze, tym lepsze.

 Wszystkie drewniane elementy zabejcowałam na kolor "jasny dąb". Wybór był prosty - po malowaniu pergoli ogrodzeniowych (TUTAJ) zostało mi sporo lakierobejcy (Dulux) i postanowiłam ją wykorzystać do zabezpieczenia desek. 
Bejcę nakładałam trzykrotnie, mam nadzieję, że drewno wytrzyma kilka sezonów..
Montaż elementów drewnianych za pomocą kantówek i wkrętów powierzyłam mężowi.


Za dno "skrzyni" posłużyła widoczna na powyższym zdjęciu siatka ochronna przeciw kretom. Boczne ścianki wewnętrzne oraz listwę wzmacniającą zabezpieczyłam przed wilgocią folią. Siatkę i folię przymocowałam zszywaczem tapicerskim.



Ponieważ najpierw przymocowałam siatkę, nie miałam możliwości podwinięcia folii pod spód. By zabezpieczyć drewno od dołu musiałam wyciąć i przymocować osobny, wąski pasek folii.

Postawiłam ramę w planowanym miejscu i zaznaczyłam łopatą narożniki. Po czym ramę odsunęłam, przekopałam wyznaczony prostokąt, odwróciłam darń i ubiłam ziemię.
Na tak przygotowanej nawierzchni postawiłam moją konstrukcję z powrotem i wypełniłam ją ziemią.



Podwyższona grządka usytuowana została w mocno nasłonecznionej i osłoniętej od wiatru części ogrodu, blisko tarasu i węża z wodą. Chętnie widziałabym u siebie jeszcze przynajmniej jedną taką konstrukcję, mam nadzieję, że w tym roku się uda.

 Nie poszły jednak w odstawkę skrzynki, w których uprawiałam zioła w zeszłym sezonie: 



Odmalowałam je pozostawiając je w wybranym wówczas białym kolorze, pasującym do mebli ogrodowych. Wyłożyłam folią, którą przypięłam takerem, w dnie zrobiłam otwory do odprowadzania nadmiaru wody, zrobiłam drenaż i wypełniłam ziemią.


Kolejną formą podwyższonej grządki w naszym ogródku będzie "rabata sałatowa" wykonana na bazie takiej oto palety. 


Starą, zniszczoną paletę wyczyściłam, oszlifowałam i pomalowałam miejscami na biało by nawiązać do mebli ogrodowych i skrzynek. Sałata sadzona będzie pomiędzy deskami dlatego pomalowałam tylko boczne zewnętrzne powierzchnie, które nie będą miały bezpośredniego kontaktu z ziemią warzywną wsypaną pod paletę i samymi roślinami. 
Paleta została  wypełniona ziemią do warzyw:



Żeby uniknąć wypłukiwania ziemi, pod deski na obwodzie palety położyłam kamienie. Są częściowo schowane, dodatkowo ukryję je macierzanką, którą zamierzam obsadzić paletę. Podobno ślimaki nie lubią macierzanki stad wybór akurat tej rośliny.
Na razie rabata nie wygląda interesująco, ale zakładam, że pełna soczystych główek będzie wyglądała fajnie.

Teraz już tylko siać i sadzić:)


Do obejrzenia jak w z poprzednim roku wyglądały skrzynki pełne ziół i warzyw zapraszam TUTAJ i TUTAJ.

sobota, 19 marca 2016

Stół ogrodnika - metamorfoza starego stołu


Dotychczas rośliny przesadzałam w garażu, na stole w kuchni lub na tarasie. Garaż w domu w zabudowie szeregowej jest po przeciwnej stronie niż ogród i jedyna droga je łącząca wiedzie przez salon, a pozostałe dwie miejscówki też nie były najlepsze do zabawy ziemią. Zapragnęłam mieć stół przeznaczony wyłącznie do prac ogrodniczych, który stanie w ogrodzie. Zwłaszcza, że moja przygoda z ogrodem właściwie dopiero się zaczyna.

Swego czasu dostałam od teścia stół roboczy do garażu gdzie z uwagi na duże gabaryty nie był wykorzystywany i stał w kącie w częściach.
Stół należało jednak przerobić.

Po pierwsze musiałam dociąć deski blatu, które były nierówne:

i zaczopować dziury (tu poratował mnie mąż):


Z desek ze starego stelaża z łóżka córki, takich:

zrobiłam ramę mającą zapobiec wysypywaniu się ziemi z blatu podczas przesadzania roślin. 

Wyszlifowałam nogi i ramę stołu. Wcześniej wyglądały tak:




Dokładnie wyszlifowałam również blat, po czym dwukrotnie zabejcowałam wszystkie elementy lakierobejcą - tą samą, którą malowałam pergole ogrodzeniowe. 
Stół został zmontowany przez mojego męża, przymocował też wkrętami ramkę wokół blatu i wstawiliśmy stół do ogrodu.



Po pierwszym dniu użytkowania stwierdzam, że to był świetny pomysł. Stół jest nie tylko użyteczny, ale też sympatycznie się prezentuje.  


Co chwilę wyglądam na zewnątrz, żeby sobie na niego popatrzeć..
Sporo mebli zrobiłam, ten był jednym z najprostszych, ale z jakiegoś powodu sprawił mi chyba najwięcej radości:)

Ps. To co widzicie po prawej stronie stołu to element kolejnego, gotowego już projektu. Tym samym serdecznie zapraszam na następny post:)

niedziela, 6 marca 2016

Duże lustro w drewnianej ramie - DIY




Wielkie, rustykalne lustro marzyło mi się od dawna, niestety ceny skutecznie zniechęcały do zakupu. W tej sytuacji postanowiłam lustro zrobić sama.

Gotowi? To zaczynamy:
Zaopatrujemy się w deski. W moim przypadku były to trzy deski o długości 1,80 m, szerokości 13 cm i grubości 3 cm.
Deski ustawiłam tam gdzie finalnie miało znaleźć się lustro by zdecydować o dokładnych wymiarach. Z pewnością prościej byłoby określić to wcześniej i od stolarza przywieźć deski już przycięte na wymiar. Ja jednak miałam problem z podjęciem decyzji i obrałam taką drogę. 



Przy okazji przetestowałam otrzymaną pod choinkę od męża wyrzynarkę:)
Po docięciu desek na odpowiednią długość, wyrównałam ich końce przy pomocy szlifierki. 


Kolejny etap - "destrukcja". Niszczę deski by dodać im charakteru. Oto moje narzędzia:

1. łańcuch - z braku profesjonalnego wykorzystałam kawałek łańcucha od żyrandola, który kiedyś został skrócony;
2. szczotka druciana.

Podczas uderzania złożonym na pół łańcuchem w ranty oraz powierzchnię deski konieczne są rękawiczki - odbijający się od deski łańcuch uderza w dłonie. Mało przyjemna część pracy, ale łańcuch dość skutecznie zniszczy naszą deskę. 
Drucianą szczotką "wyciągamy" słoje do wierzchu. Żeby uzyskać widoczny i wyczuwalny pod dłonią efekt należy wielokrotnie przejechać szczotką wzdłuż tego samego słoja. Szczotką niwelujemy też zadziory na ratach powstałe podczas uderzania łańcuchem.

Po odpyleniu pokryłam deskę dwukrotnie bejcą w kolorze ciemny dąb, a następnie - po wyschnięciu bejcy - zawoskowałam.



Niestety dołożyłam sobie pracy gdyż wosk wszedł w pomiędzy słoje (widoczne na zdjęciu białe linie) i musiałam sporo czasu poświęcić na jego wtarcie.

W międzyczasie zdjęłam dokładne wymiary: 
- po zewnętrznym obrysie ramy, żeby zamówić sklejkę.
- wewnętrznych krawędzi ramy, żeby zamówić lustro.

Gdy wszystkie elementy już miałam, ułożyłam lustro i ramę na sklejce, żeby sprawdzić czy wszystko pasuje, po czym ramę odsunęłam, obrysowałam lustro na sklejce i również odłożyłam na bok. 
Nałożyłam silikon na sklejkę tam, gdzie miało znaleźć się lustro. Silikon nakładałam punktowo, gdyż zbyt duża jego ilość mogłaby wypaczyć sklejkę. Przyłożyłam lustro w zaznaczonym miejscu, a na tafli ułożyłam książki.  
Z przyklejeniem ramy wstrzymałam się dobę, żeby na czas schnięcia zapewnić silikonowi dopływ powietrza.


Po 24 godzinach przykleiłam ramę do sklejki przy pomocy kleju do drewna. 

Po upływie kolejnej doby zabejcowałam obrzeża sklejki na ten sam kolor co rama.

Mój mąż przymocował uchwyty i zawiesił lustro na ścianie.


Moim zamysłem było postawienie lustra na podłodze, o tak:




Jednak zrezygnowałam z tego pomysłu z powodów czysto praktycznych - manewrowanie mopem wokół lustra byłoby uciążliwe. A jak wiadomo, w takich zakamarkach kurz zbiera się najszybciej. Na szczęście dobierając wymiar lustra kierowałam się tym, bym mogła zarówno je postawić na podłodze, jak i powiesić na ścianie więc ta zmiana nie wprowadziła perturbacji;)




Lustro poza dekoracyjną ma pełnić rolę użytkową - i to nie byle jaką. Mianowicie ma przeistaczać salon w salę baletową dla naszej młodszej, roztańczonej córeczki :)